loader image

REKLAMA

Losowy obrazek

Referendum w Bytomiu, referendum w Chorzowie. A co w Świętochłowicach?

0
287

W czwartek 5 marca w Chorzowie pojawiła się informacja, która wywołała spore poruszenie nie tylko w samym mieście ale w całym regionie. Grupa 19 mieszkańców złożyła tam wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania prezydenta Chorzowa Szymona Michałka. Dokumenty trafiły zarówno do Urzędu Miejskiego w Chorzowie, jak i do biura Komisarza Wyborczego w Katowicach. Pełnomocnikiem inicjatorów jest prawnik Jarosław Rejek. Sytuacja staje się tym samym interesująca z punktu widzenia całej aglomeracji. W dwóch miastach sąsiadujących ze Świętochłowicami może bowiem dojść do prób zmiany władzy. Warto podkreślić, że zarówno inicjatywa w Chorzowie, jak i działania podejmowane w Bytomiu nie powstały pod żadnym politycznym szyldem. Są efektem oddolnej mobilizacji mieszkańców, którzy w ten sposób chcą wyrazić swoje niezadowolenie wobec lokalnych władz.

W Chorzowie inicjatorzy referendum krytykują prezydenta Michałka między innymi za paraliż komunikacyjny spowodowany zamknięciem ważnej estakady, pogarszający się stan centrum miasta, faworyzowanie lokalnego klubu piłkarskiego kosztem innych inwestycji miejskich oraz decyzje uznawane za niekorzystne dla Parku Śląskiego. Do listy zarzutów dochodzi również odebranie piłkarkom ręcznym KPR Ruch Chorzów możliwości korzystania z hali sportowej. Dla wielu obserwatorów jest to decyzja zaskakująca, biorąc pod uwagę silne utożsamianie się prezydenta z marką Ruchu Chorzów. Krytycy wskazują także na brak realizacji strategicznych inwestycji w mieście.

W Bytomiu działania referendalne trwają już od ponad miesiąca. Mieszkańcy dążą tam do przeprowadzenia referendum nie tylko w sprawie odwołania prezydenta miasta, ale również całej Rady Miejskiej. Co istotne, inicjatorzy informują, że zebrano już prawie 70 procent wymaganych podpisów i dodatkowo zrobiono to w stosunkowo krótkim czasie. Jeśli procedury zakończą się powodzeniem w obu miastach, ich włodarze mogą stanąć przed realnym ryzykiem utraty stanowisk, oczywiście pod warunkiem że mieszkańcy zbiorą wymaganą liczbę podpisów, same referenda dojdą do skutku a frekwencja pozwoli na uznanie głosowania za ważne

A jak na tym tle wygląda sytuacja w Świętochłowicach? Urzędujący prezydent Daniel Beger również ma w mieście liczne grono krytyków. Zarzucają mu między innymi wyprzedaż gminnego majątku, w tym terenów zielonych, brak znaczących inwestycji w zasoby mieszkaniowe oraz niewielką, w stosunku do wcześniejszych zapowiedzi, poprawę wizerunku miasta. Widać też wyraźnie, że Daniel Beger chciałby wiązać swoją przyszłość raczej z metropolią niż ze Świętochłowicami o czym świadczy jego nieustający lobbing za integracją a nawet połączeniem wszystkich śląskich miast w jedno, co nie każdemu mieszkańcowi Świętochłowic się podoba. Z drugiej strony prezydent może wskazać na realizację kilku inwestycji sportowo-rekreacyjnych, jak nowo wybudowana hala sportowa czy nadchodzący wielkimi krokami powrót ligowego żużla. Wydaje się, że te przedsięwzięcia wystarczają, aby prezydent Świętochłowic mógł spokojnie dokończyć obecną, a zarazem ostatnią kadencję. Dlatego na razie trudno spodziewać się w Świętochłowicach podobnych oddolnych inicjatyw referendalnych. Jednakowoż nie jest tajemnicą, że mimo metropolitalnych ambicji, prezydent Beger liczy na ewentualne zniesienie zasady dwukadencyjności, co otworzyłoby mu drogę do ponownego startu w wyborach samorządowych. Na dziś pozostaje to jednak jedynie w sferze politycznych spekulacji i najprawdopodobniej zapis o dwukadencyjności zostanie utrzymany.