Rodzice bronią przedszkoli w centrum Świętochłowic. „Nie pozwolimy zamknąć ich po cichu”!

Zdjęcia z profili społecznościowych przedszkoli
Sprawa przyszłości dwóch świętochłowickich przedszkoli w zaledwie kilka dni przerodziła się z niepokojących plotek w jeden z najgorętszych lokalnych sporów ostatnich miesięcy. Rodzice dzieci uczęszczających do Przedszkola Miejskiego nr 3 oraz Przedszkola nr 12 mówią dziś jednym głosem: czują się zaskoczeni, zdezorientowani i pozostawieni bez odpowiedzi. Ich zdaniem wstrzymanie rekrutacji do obu placówek jest być pierwszym krokiem do ich stopniowej likwidacji. W mieście narasta napięcie, pojawiają się protesty i listy podpisów, a mieszkańcy domagają się od władz miasta jasnych deklaracji dotyczących przyszłości przedszkoli w centrum Świętochłowic.
Wszystko zaczęło się od informacji, które kilka dni temu do naszej redakcji zaczęli przekazywać zaniepokojeni rodzice. Wynikało z nich, że w obu placówkach nagle wstrzymano rekrutację na nowy rok szkolny. Dla wielu rodzin była to wiadomość zupełnie niespodziewana – szczególnie że na stronach internetowych przedszkoli oraz Miejskiego Zarządu Oświaty nie pojawiły się żadne oficjalne komunikaty wyjaśniające sytuację. Z czasem zaczęły pojawiać się kolejne nieoficjalne doniesienia: o przenoszeniu dzieci między placówkami, o wygaszaniu działalności przedszkoli, a nawet o możliwej likwidacji obu lokalizacji w przyszłości. Wśród rodziców zaczęło narastać poczucie chaosu informacyjnego i przekonanie, że kluczowe decyzje wpływające na przyszłość rodzin, zapadają bez ich wiedzy.
„Nie pozwolimy zamknąć przedszkola po cichu”
Największe emocje budzi sytuacja Przedszkola Miejskiego nr 3, które mieści się w Parku Jordanowskim na Plantach, tuż obok Młodzieżowego Domu Kultury. Dla wielu rodzin to miejsce o szczególnym znaczeniu. Od lat jest ono nie tylko placówką opiekuńczo-edukacyjną, ale również ważnym elementem życia lokalnej społeczności ze względu na swoje walory przyrodnicze i rekreacyjne.
Rodzice zareagowali bardzo szybko. Najpierw na budynkach przedszkoli pojawiły się plakaty protestacyjne, a w internecie zaczęła organizować się oddolna inicjatywa mieszkańców. Na Facebooku powstało wydarzenie „Uratujmy Przedszkole nr 3 i 12 w Świętochłowicach”, które w krótkim czasie zaczęło gromadzić kolejnych uczestników i osoby deklarujące wsparcie dla protestu. W opisie wydarzenia organizatorzy nie kryją emocji, pisząc wprost, że nie chcą dopuścić do sytuacji, w której placówki zostaną wygaszone „po cichu”, bez wcześniejszej informacji i bez konsultacji z mieszkańcami. Autorzy inicjatywy zwracają uwagę, że o wstrzymaniu naboru dowiedzieli się dopiero w dniu rozpoczęcia rekrutacji. Ich zdaniem decyzja ta mogła zostać podjęta bez zachowania odpowiedniej procedury informacyjnej wobec rodziców. Podkreślają również, że rekrutacja do innych przedszkoli w mieście już trwa, przez co dzieci kwalifikowane wg. adresu zamieszkania do „Trójki” i „Dwunastki” mogą nawet stracić możliwość zapisania się do innej placówki w tej samej dzielnicy.
Sprawą interesują się politycy
Narastające emocje sprawiły, że sprawa szybko wyszła poza grono rodziców i pracowników przedszkoli. Zainteresowali się nią także lokalni politycy.Były radny Świętochłowic Dawid Malcherek, związany z Konfederacją i Ruchem Narodowym, skierował w tej sprawie oficjalne pismo do władz miasta. Wystąpił w nim o potwierdzenie, czy rzeczywiście planowana jest likwidacja placówek oraz jakie byłyby dalsze losy uczęszczających do nich dzieci. Malcherek pyta również o przyszłość budynków, w których dziś mieszczą się przedszkola. W swoim wystąpieniu zwraca uwagę, że dostępność lokalnych placówek przedszkolnych jest jednym z elementów polityki prorodzinnej. Podkreśla przy tym, że w regionie, który od lat zmaga się ze spadkiem liczby mieszkańców, likwidacja przedszkoli może wysyłać bardzo niepokojący sygnał. Malcherek podkreślił przy tym, że szeroko dostępna sieć przedszkoli w pobliżu miejsca zamieszkania jest jednym z kluczowych elementów polityki prorodzinnej. Zwrócił uwagę, że w regionie zmagającym się z problemami demograficznymi i odpływem mieszkańców likwidacja takich placówek może mieć daleko idące konsekwencje społeczne. Nagrał specjalny przekaz wideo, który udostępnił na Facebook’u i Instagramie (poniżej).
Specjalne posiedzenie komisji oświaty
Skala emocji sprawiła, że temat trafi również pod obrady komisji Rady Miejskiej. Przewodniczący rady Bartosz Karcz poinformował dziś o zwołaniu specjalnego posiedzenia Komisji Oświaty, które ma zostać poświęcone wyjaśnieniu całej sytuacji. Spotkanie zaplanowano na 16 marca w sali sesyjnej Urzędu Miejskiego. Na posiedzenie zaproszeni zostali między innymi dyrektor Miejskiego Zarządu Oświaty Dorota Leszczyńska oraz wiceprezydent miasta odpowiedzialny za oświatę. Jak podkreślił Karcz w swoim komunikacie, do radnych dociera coraz więcej sygnałów od rodziców zaniepokojonych planowanymi zmianami w funkcjonowaniu przedszkoli w centrum miasta. Celem spotkania ma być szczegółowe omówienie sytuacji i rozwianie pojawiających się wątpliwości. Przewodniczący rady zaznaczył jednocześnie, że sprawa powinna zostać przedstawiona w sposób merytoryczny i transparentny, tak aby mieszkańcy mogli poznać rzeczywiste plany władz miasta. Od samych radnych wiemy, że i z nimi władze miasta nie konsultowały zmian w przedszkolach. Może wytłumaczą się z tego na komisji? Już dziś wiemy, że na komisję wybierają się rodzice przedszkolaków.
Plotki, spekulacje i rosnąca frustracja
Tymczasem wśród rodziców narasta frustracja związana z brakiem jednoznacznych informacji. Do naszej redakcji wciąż zgłaszają się kolejne osoby, które podkreślają, że nie są w stanie uzyskać jasnej odpowiedzi na pytanie, co w rzeczywistości planuje miasto. W mieście aż ulewa się od plotek i spekulacji. Mówi się między innymi o możliwej sprzedaży atrakcyjnych działek w centrum miasta, na których stoją przedszkola pod zabudowę mieszkaniową. Pojawiają się także informacje o planowanych przenosinach dzieci do innych dzielnic, w tym do nowej siedziby przedszkola nr 7 w Lipinach. Za rok, za dwa. Bo tam jest nadmiar miejsc w stosunku do potrzeb. Mówi się również, że łączenie tych placówek ma dać miastu oszczędności na personelu. Mówi się – rzecz jasna, że przyczyną tych zmian jest niż demograficznych. Że nie ma chętnych na zapisy. Takich spekulacji jest zresztą dużo więcej. Ktoś powie, że w każdej plotce jest ziarenko prawdy. Zobaczymy.
Rodzice opowiadają również o konkretnych problemach organizacyjnych, które już zaczynają się pojawiać. W niektórych przypadkach młodsze rodzeństwo dzieci uczęszczających do przedszkoli nr 3 i 12 nie może zostać zapisane do tej samej placówki, co dla rodzin jest dużym problemem. Pojawiają się również obawy o przyszłość dzieci z niepełnosprawnościami, które obecnie uczęszczają do tych przedszkoli i realizują tam indywidualne programy edukacyjne. Niektóre z nich, jak nam przekazano, mogą mieć trudności w adaptacji do nowego środowiska.
Rodzice czekają na jedno: prawdę
Z nieoficjalnych informacji wynika również, że zmiany mogą dotyczyć większej liczby placówek. Wśród rodziców mówi się już o planach “opróżnienia” z dzieci budynku Przedszkola nr 1 na tzw. Koreji, którego wychowankowie mieliby zostać przeniesieni do znajdującej się w pobliżu szkoły. Ten zabytkowy budynek stoi na działce, na której zmieściłby się średniej wielkości blok mieszkalny. Na wszystkich trzech placówkach pojawiły się już listy protestacyjne, pod którymi podpisują się kolejni mieszkańcy. Rodzice podkreślają, że ich protest nie jest wymierzony przeciwko komukolwiek. Jak mówią, nie domagają się niemożliwego – chcą jedynie jasnych informacji i uczciwej rozmowy o przyszłości miejsc, w których codziennie przebywają ich dzieci. Czy odezwie się do nich prezydent? Czy jego zastępca powie tym rodzicom, co naprawdę się szykuje i po co zarządowi miasta puste budynki przedszkoli?










