loader image

REKLAMA

Losowy obrazek

Demograficzna katastrofa i plan filmowy. Czy Świętochłowice naprawdę znikają? Reportaż Śpiewaka i Pankiewicza

0
1572

O Świętochłowicach jest ostatnio bardzo głośno w całym kraju. To bezpośredni skutek afery samorządowej z udziałem dyrekcji Ośrodka Pomocy Społecznej i prezydenta Daniela Begera. Coraz więcej sygnałów o tym, że źle się dzieje w naszym mieście dociera do dziennikarzy, aktywistów i cyfrowych twórców, którzy coraz częściej tu przyjeżdżają, aby dokumentować postępujący marazm. Wczoraj w sieci pojawił się kolejny reportaż, autorstwa Janka Śpiewaka, znanego aktywisty społecznego z Warszawy, który tym razem wziął pod lupę Świętochłowice. Film zatytułowany „Demograficzna katastrofa Polski w pigułce” to nie tylko spacer po naszym mieście, ale przede wszystkim gorzka diagnoza zmian, jakie zaszły tu w ciągu ostatnich trzech dekad.

Miasto, które „pękało” w szwach

Jeszcze 30 lat temu Świętochłowice tętniły życiem, licząc ponad 60 000 mieszkańców. Dziś ta liczba spadła poniżej 45 000, a prognozy demograficzne są bezlitosne. Janek Śpiewak wraz z lokalnym aktywistą, Arturem Pankiewiczem, pokazują miasto jako „laboratorium” skutków polskiej transformacji: deindustrializacji, upadku wielkich zakładów pracy i lat trudnego zarządzania. W materiale przypomniano czasy świetności takich gigantów jak ZUT Zgoda – niegdyś strategiczny zakład produkujący silniki okrętowe, zatrudniający tysiące osób czy Kopalnia Polska i Huta Florian – fundamenty lokalnej gospodarki, które dawały pracę i stabilizację całym pokoleniom.

Głos mieszkańców: „Ta ulica umiera”

Autorzy reportażu odwiedzili m.in. ulice Katowicką i Lipiny. Obraz, który wyłania się z rozmów z mieszkańcami, jest poruszający, choć my, Świętochłowiczanie słyszymy go na codzień.

– Ludzi brak. To jest umieralnia. Tu się nic nie dzieje, wszyscy się zamykają – słyszymy od jednej z rozmówczyń.
– Z roku na rok jest coraz gorzej. Włodarze tego miasta mają wszystkich w dupie – mówi inny z mieszkańców.

Mieszkańcy wskazują na braki perspektyw dla młodych, którzy uciekają do ościennych miast, oraz na poczucie osamotnienia osób starszych. W filmie wspomniano również o problemach w zarządzaniu miastem i skandalach, które kładą się cieniem na lokalnej administracji.

Lipiny jak plan filmowy

Szczególną uwagę poświęcono Lipinom. Dzielnica ta, mimo pięknej architektury familoków i ogromnego potencjału rewitalizacyjnego, została określona mianem „ghost town”. Co ciekawe, autentyzm poprzemysłowej zabudowy sprawia, że okolica regularnie służy filmowcom jako sceneria – ostatnio nawet do udawania oblężonego Sarajewa. Złośliwi żartują, że Świętochłowice to jedyne miasto w Polsce, które ma gotową scenografię dla każdego filmu wojennego lub traktującego o tzw. nizinach społecznych.

Czy jest nadzieja?

Mimo trudnej tematyki, reportaż wskazuje na miejsca, które mają się dobrze, są lubiane i wykorzystywane. Jednym z niewielu jest oczywiście jest Skałka – miejsce, które wciąż integruje mieszkańców i pokazuje, że w Świętochłowicach gdzieś jeszcze tętni życie społeczne.

 


Jan Śpiewak to jeden z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce aktywistów miejskich, socjolog i publicysta. Od lat zajmuje się sprawami trudnymi: walczy z dziką reprywatyzacją w Warszawie, piętnuje patologie w zarządzaniu miastami oraz nagłaśnia problemy zwykłych mieszkańców, których głos często jest ignorowany przez polityków. Jego obecność w Świętochłowicach nie jest przypadkowa – Śpiewak w swoich reportażach stara się pokazać Polskę poza największymi metropoliami, skupiając się na miejscach, które najbardziej odczuły skutki transformacji ustrojowej i gospodarczej.

Zobacz reportaż