loader image

REKLAMA

Losowy obrazek

Prezydent chce zmienić przestrzeń wokół MDK. Czy na Plantach powstaną kiedyś deweloperskie “klocki”?

0
775

Temat, o którym piszemy w dzisiejszym artykule, planowaliśmy poruszyć już miesiąc temu, mając świadomość, że prędzej czy później pojawi się on w przestrzeni publicznej. I tak też się stało. Dwa dni temu prezydent Świętochłowic poinformował o rozpoczęciu działań dotyczących terenu na którym stoi MDK. De facto jednak, należy chyba pokazać to szerzej, jako obszar obejmujący dwa przedszkola, nieruchomość, na której znajduje się Młodzieżowy Dom Kultury, a także część tzw. Plant Bytomskich i okolice stawu Magiera.

Jak poinformował Daniel Beger, rozpoczęły się przygotowania do konkursu urbanistycznego dotyczącego zagospodarowania terenu na którym stoi MDK. W tej sprawie odbyło się już spotkanie z dziekanem Wydziału Architektury oraz prorektorem Politechniki Śląskiej, podczas którego uzgodniono rozpoczęcie współpracy przy opracowaniu koncepcji dla tego obszaru. Według zapowiedzi celem ma być stworzenie nowoczesnej, wielofunkcyjnej przestrzeni dostępnej dla wszystkich mieszkańców – dzieci, młodzieży oraz seniorów. Wśród analizowanych wariantów pojawia się również koncepcja połączenia przedszkoli nr 3 i 12.

Żeby była jasność, cały ten teren rzeczywiście wymaga zmian. Potrzebuje nowych funkcji, uporządkowania, rewitalizacji i podniesienia jakości przestrzeni publicznej. Trudno z tym polemizować. Problem polega jednak na czymś innym: po raz kolejny mieszkańcy dowiadują się o istotnych planach dopiero wtedy, gdy proces wydaje się już rozpoczęty. W przekazie prezydenta zabrakło konkretnej informacji o realnym włączeniu mieszkańców w dyskusję o przyszłości tego miejsca. Zapowiadane są wprawdzie rozmowy i konsultacje, ale głównie w ramach współpracy z Politechniką Śląską, czyli uczelnią, z którą prezydent był wcześniej zawodowo związany. Tymczasem wystarczyłoby choćby proste narzędzie – internetowa ankieta lub otwarte konsultacje społeczne – by mieszkańcy mogli sami wskazać, jak wyobrażają sobie zagospodarowanie tego obszaru. Ponadto przypomnijmy, że już raz, kilka lat temu informowano o współpracy planistycznej z Politechniką dotyczącą dzielnicy Lipiny. Skończyło się na wystawie prac studentów, którzy na makietach pokazali swoje pomysły.

Wczoraj szerokim echem odbiły się informacje o możliwej rozbiórce budynku Młodzieżowego Domu Kultury. Coraz głośniej mówią o tym również niektórzy radni. Jeśli zestawić to z pomysłem połączenia przedszkoli nawet wyłącznie na poziomie instytucjonalnym oraz kilkoma innymi elementami układanki, można dostrzec znacznie szerszy potencjał tego terenu. Wystarczy stanąć przy wejściu do przedszkola nr 12 od strony ulicy Bytomskiej i przespacerować się w dół, aż do samej Magiery. Po prawej stronie znajduje się budynek komunalny sprzedany komuś przez miasto kilka lat temu, położony tuż przy torach tramwajowych i straży pożarnej. Nietrudno wyobrazić sobie scenariusz jego wyburzenia i uwolnienia tego gruntu. Gdyby do tego doszła likwidacja budynku przedszkola nr 12 wraz z przyległymi placami i kortem tenisowym, powstałby rozległy teren, który potencjalnie mógłby zostać przeznaczony pod zabudowę deweloperską. Jest tam co prawda spora skarpa, ale dziś to żaden problem.

To samo dotyczy obszaru MDK. Ewentualna rozbiórka budynku wraz z bardzo dużym terenem wokół niego oraz częścią lub całością nieużywanego boiska stworzyłaby kolejny atrakcyjny plac inwestycyjny. Być może w takim scenariuszu powstałoby pomiędzy blokami to nowe przedszkole, przejmujące funkcje obecnych placówek nr 3 i 12, a także jakaś ograniczona forma działalności kulturalnej będąca namiastką dawnego MDK. Idąc dalej, likwidacja budynku przedszkola nr 3 i uwolnienie przyległego terenu mogłaby otworzyć kolejną przestrzeń inwestycyjną – tym razem bezpośrednio przy stawie Magiera.

Oczywiście są to na ten moment jedynie hipotezy i analizy potencjalnych scenariuszy, a nie potwierdzone plany. Jednak spacer po tym obszarze wystarczy, by dostrzec, że taki kierunek zmian jest jak najbardziej możliwy.

Pozostaje jednak mieć nadzieję, że cała koncepcja nie okaże się kolejnym projektem gęstej zabudowy deweloperskiej z jedynie symbolicznym dodatkiem funkcji publicznych. Na koniec pytanie, które w Świętochłowicach powraca ostatnio wyjątkowo często: jeśli na tym terenie mają zajść tak istotne zmiany, to czy powinny być realizowane przez obecne władze, czy może mieszkańcy woleliby, aby kierunek rozwoju miasta wyznaczał już ktoś inny?