Czy w Świętochłowicach powstanie jeszcze targowisko z prawdziwego zdarzenia?

Targowisko miejskie przy ul. Kubiny w Świętochłowicach od wielu lat bardziej odstrasza, niż zachęca do odwiedzin. Miejsce, które powinno być naturalnym centrum lokalnego handlu i codziennych spotkań mieszkańców, dziś jest symbolem zaniedbania oraz niespełnionych obietnic. Z każdym rokiem plac coraz bardziej niszczeje, liczba handlujących systematycznie maleje, a jego wygląd staje się powodem do wstydu nie tylko dla mieszkańców, ale i dla samego miasta. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Świętochłowice posiadają dziś najgorsze z najgorszych targowisk w Polsce.
Mimo że temat modernizacji targowiska wraca regularnie od lat, w praktyce nic się tam dzieje. Jedyną widoczną od kilku miesięcy aktywnością w tym rejonie jest remont jednego z budynków przy ul. Szkolnej, bezpośrednio przylegającego do targowiska. Sam plac nadal pozostaje w fatalnym stanie – zaniedbany, chaotyczny, pokruszony i kompletnie niedostosowany do współczesnych standardów handlu. O wyglądzie straganów lepiej nic nie mówić. Dziś chyba każdego dziwi fakt, że to miejsce to od lat jest przedmiotem publicznych deklaracji i politycznych obietnic, z których nic nie wynika.
Nadzieję na poprawę sytuacji dał mieszkańcom projekt wybrany do realizacji w ramach Budżetu Obywatelskiego 2024. Zakładał on kompleksową modernizację placu targowego przy ul. Kubiny i Szkolnej. W planach znalazło się wykonanie projektu inwestycji, wyrównanie i wybrukowanie terenu, przygotowanie przestrzeni pod estetyczne pawilony handlowe oraz wyznaczenie miejsc dla handlu obwoźnego. Kluczowym elementem miała być również budowa węzła sanitarnego. Całość oszacowano na kwotę 1 059 292 zł, z czego największą część budżetu, bo ponad 814 tys. zł pochłonąć miało właśnie zaplecze sanitarne. Projekt otrzymał status „wybrany do realizacji”, a w miejskich dokumentach do dziś widnieje jako „w realizacji”. Problem w tym, że od momentu jego wyboru minęły już dwa lata, a mieszkańcy nadal nie widzą żadnych realnych efektów. Na placu nie pojawiła się ani nowa nawierzchnia, ani infrastruktura sanitarna, ani zapowiadane pawilony. Słowa prezydenta z jednego z artykułów w internecie z 2024 roku: “Targowisko zyska blask, a sprzedawcy godne warunki do handlu. Zgodnie z zapowiedziami – idziemy do przodu po zdrowy rozwój”, dziś budzą tylko śmiech lub politowanie. O postępy tego projektu niegdyś dopytywali na sesjach radni, otrzymując informację, że był problem ze znalezieniem wykonawcy. Tymczasem na platformie zakupowej miasta Świętochłowice do dziś dostępne jest postępowanie, w którym wybrano wykonawcę dokumentacji remontu tego placu, za kwotę prawie 200 tys. zł. Czy takowa dokumentacja powstała? Nie wiadomo, miasto nigdzie tego nie ogłosiło. Podobnie jak kolejnych etapów tego projektu.
Trzeba przypomnieć, że temat targowiska był jednym z ważniejszych elementów politycznych deklaracji obecnego prezydenta Świętochłowic, Daniel Begera. Już w 2018 roku nagrywał on na targowisku swój materiał wyborczy, obiecując poprawę warunków dla przedsiębiorców w mieście. Jeszcze mocniejsze deklaracje padły jednak w 2021 roku. W jednym z artykułów prezydent otwarcie przyznał, że obecny plac bardziej zasługuje na miano „strachowiska” niż targowiska. Zapowiadał wtedy odejście od pustych wizualizacji i rozpoczęcie realnych działań opartych na współpracy z przedsiębiorcami. Jak podkreślał, miasto rozmawiało już z jednym z najemców o alternatywnym rozwiązaniu, które mogłoby przynieść korzyści zarówno przedsiębiorcom, jak i samorządowi. Prezydent przekonywał wówczas, że „w końcu zaczniemy realizować sen, a nie wciąż tylko śnić, o rynku świętochłowickim”, a w kolejnym roku miały ruszyć wyburzenia obecnych bud i wdrażanie nowej koncepcji.”. Cóż, ten sen niestety trwa nadal.
Przypomnijmy, że problem targowiska próbowano rozwiązać jeszcze wcześniej. Już w 2013 roku były prezydent Świętochłowic, Dawid Kostempski, zapowiadał budowę zupełnie nowego targowiska w nowej lokalizacji – na placu przed stacją kolejową przy ul. Dworcowej, w miejscu starego dworca. Powstał nawet specjalny projekt oraz wizualizacje pokazujące nowoczesny obiekt, który mógłby stać się wizytówką miasta. W 2014 roku właściciel terenu, PKP, wyraził zgodę na wejście miasta na ten obszar, co wydawało się ważnym krokiem do realizacji inwestycji. Ostatecznie jednak również ten pomysł zakończył się jedynie na dokumentacji i kosztach poniesionych przez miasto. Inwestycja nigdy nie wyszła poza etap koncepcji, a teren, na którym miało powstać nowe targowisko, dziś pełni funkcję dzikiego parkingu. Po ambitnych planach zostały jedynie wizualizacje.
Historia targowiska przy ul. Kubiny to dziś opowieść o latach obietnic, za którymi nie poszły konkretne działania. Mieszkańcy wciąż czekają na miejsce, które mogłoby stać się prawdziwym lokalnym centrum handlu i życia społecznego.
Póki co, w sprawie targowiska nic się nie zmienia. Jak straszyło, tak straszy. I zapewne jeszcze trochę postraszy.
Aktualne zdjęcia targowiska:



Wizualizacje projektu targowiska na placu Dworcowym z 2014 roku:


Spot wyborczy prezydenta Świętochłowic z 2018 roku:










