loader image

REKLAMA

Losowy obrazek

MPGL Świętochłowice rozbudowuje struktury kierowniczo-dyrektorskie. Gdzie prawda, a gdzie fałsz?

0
1050

W Świętochłowicach coraz wyraźniej widać, że jeśli chodzi o działalność spółki MPGL, funkcjonują dwie równoległe rzeczywistości. Pierwsza to ta, którą każdego dnia widzą mieszkańcy miejskich zasobów komunalnych: zdegradowane kamienice, zaniedbania remontowe i inwestycyjne, pustostany i przestrzenie, które w wielu częściach miasta od lat nie przechodzą realnej modernizacji. To obraz znany lokatorom Lipin, Chropaczowa i centrum, gdzie skala degradacji budynków i przestrzeni wspólnych pozostaje ostatnio częstym kontekstem do kręcenia przeróżnych filmów na Youtube, które przedstawiają Świętochłowice jako apokaliptyczną wizję zapomnianych ruin.

Druga rzeczywistość funkcjonuje w przekazie instytucjonalnym i medialnym MPGL. Tam spółka przedstawiana jest jako nowoczesna, dynamicznie rozwijająca się organizacja, a jej prezes Tomasz Lemański regularnie pojawia się w komunikatach dotyczących kolejnych wyróżnień, eksperckich nominacji i ogólnopolskich aktywności branżowych. Ilość i sposób komunikowania tych zasług staje się już prawie krzywym zwierciadłem rzeczywistości. A zwłaszcza w zakresie kolejnych decyzji personalnych, powoływania nowych kierowników, dyrektorów czy członków rady nadzorczej.

Stołek za lojalność

Sprowokowani wieloma komentarzami mieszkańców zapytaliśmy u źródła o te najbardziej kontrowersyjne decyzje personalne w MPGL w ciągu ostatnich miesięcy. Odpowiedź, jaką przesłała do naszej redakcji Pani Katarzyna Spendel, kierowniczka działu organizacyjno-kadrowego nie należy do najprzyjemniejszych. Jakąś część z tych informacji udało się pozyskać, choć oczywiście – czego nie muszą podawać, nie podali (np. wynagrodzeń, dat zatrudnienia). Z odpowiedzi tej wynika, że w spółce doszło do szeregu zmian organizacyjnych obejmujących stanowiska kierownicze, dyrektorskie i zarządcze, co MPGL tłumaczy potrzebą dostosowania struktury do bieżących zadań.

Szczególną uwagę zwracają przypadki zatrudnienia osób funkcjonujących w lokalnej polityce, czyli radnych. W MPGL zatrudniona jest radna Alina Bodynek, pełniąca aktualnie funkcję Zastępcy Dyrektora ds. Zasobu Mieszkaniowego (wreszcie to wiemy) , oraz radny Łukasz Dusza, pracujący jako Koordynator Administracji Komunalnych. Radny Dusza zdaniem pani Spendel objął stanowisko, które już wcześniej w MPGL funkcjonowało (nie potwierdzają tego nasze źródła w spółce, no ale niech będzie).

Większe zainteresowanie budzi przypadek Aliny Bodynek. To wieloletnia urzędniczka Urzędu Miejskiego w Świętochłowicach, która 2 lata temu zdecydowała się odejść z urzędu i wejść do lokalnej polityki jako radna. Dziś wiadomo już, że ruch ten nie oznaczał zawodowego kroku wstecz. Wręcz przeciwnie – stanowisko zastępcy dyrektora w MPGL należy do znacznie wyższej kategorii płacowej i prestiżowej niż stanowiska urzędnicze w magistracie. Formalnie wszystko odbywa się zgodnie z prawem, ale zestawienie tej ścieżki kariery samo w sobie musi budzić pytania, bo przecież nie jest to przypadek, nawet gdy wszystko dobrze wygląda w papierach.

MPGL przyznało również, że nie posiada formalnych procedur compliance, regulujących kwestie zatrudniania osób pełniących funkcje publiczne – w tym radnych. Oznacza to brak wewnętrznych mechanizmów, które w sposób systemowy ograniczałyby ryzyko konfliktu interesów lub zapewniały dodatkowy poziom transparentności w tego typu przypadkach. Oboje radni to bliscy współpracownicy prezydenta Daniela Begera z jego komitetów wyborczych.

Casus Jacka Guzego

Choć były prezydent Siemianowic Śląskich Jacek Guzy nie pracuje już w MPGL, jego wieloletnia obecność w zarządzie pozostaje jednym z bardziej symbolicznych przykładów politycznego wymiaru działalności miejskich spółek. Były polityk PIS przez 6 lat zasiadał w zarządzie MPGL, pobierając wysokie wynagrodzenie finansowane z budżetu miasta. W kuluarach nie brakowało opinii, że płaciliśmy za polityczny deal na linii Daniel Beger — Grzegorz Tobiszowski, który miał dać Świętochłowicom rodzaj politycznego parasola w skomplikowanej, jak na tamte czasy układance relacji politycznych w regionie. Zapytana o Guzego Spendel, wklejając formułkę o tym, że “Stanowisko zostało objęte w drodze postępowania kwalifikacyjnego, prowadzonego przez Radę Nadzorczą.” chyba zapomina lub być może nie wie, że Świętochłowice to małe miasto i do dziś zachowały się bardzo ciekawe szczegóły tej “rekrutacji”. Kiedyś o tym jeszcze napiszemy, bo żadnego postępowania nie było, a prikaz przydzielenia stołka w zarządzie dla Guzego, pochodził bezpośrednio od prezydenta Daniela Begera.

Wielu mieszkańców nurtuje też pytanie, jaka była realna wartość obecności Guzego dla samej spółki. Trudno przypomnieć sobie publiczne wystąpienia Jacka Guzego związane z kluczowymi projektami mieszkaniowymi, inwestycjami lub reformami zarządzania zasobem. Tak naprawdę schowano go i nie pokazywano. Gdyby nie otrzymał propozycji nie do odrzucenia ze swojego macierzystego miasta, nadal zapewne inkasowałby rocznie ponad 160 tys. zł (przykład z roku 2024) a może i więcej.
Dodajmy jeszcze, że reprezentacja Siemianowic w MPGL mimo to nadal funkcjonuje. Niedawno na stanowisko kierownika administracji zatrudniono znaną urzędniczkę z tego miasta — Martę Dziemba – Korzyniec. Tu przynajmniej zgadza się branża, bo z informacji, jakie otrzymaliśmy, pani Marta na szczęście zna się na robocie w mieszkaniówce.

Jest trzeci dyrektor

Wśród innych zmian MPGL potwierdziło utworzenie kolejnego stanowiska dyrektorskiego, trzeciego w strukturze, które wcześniej nie funkcjonowało. To stanowisko Dyrektora ds. Inwestycji i Remontów dla Ryszarda Czyby, wcześniej kierownika zakładu remontowego. Spółka uzasadnia tę zmianę ogólnie pojętymi zmianami organizacyjnymi, nie wskazując jednak, jakie to konkretne procesy inwestycyjne lub remontowe wymagały podniesienia rangi tego obszaru do poziomu dyrektorskiego, dla bądź co bądź kolegi prezesa Lemańskiego, bo obaj panowie pracują ze sobą w różnych strukturach już długie lata.

Jeszcze wiyncyj do rady nadzorczej

Jak się okazuje, niedawno rozszerzono również skład rady nadzorczej z 3 do 4 osób, jednak i w tym przypadku nie przedstawiono szczegółowych przesłanek organizacyjnych stojących za tą decyzją. Lakoniczna odpowiedź brzmi następująco: “Członkowie Rady Nadzorczej powoływani są uchwałą Zgromadzenia Wspólników.” Pod pojęciem tego zgromadzenia kryje się jednoosobowo prezydent Świętochłowic Daniel Beger. Oznacza to, że decyzją prezydenta Świętochłowic, czwartym i nowym członkiem rady został polityk Trzeciej Drogi pochodzący z Gorlic, czyli okolic Nowego Sącza. Być może to nie dziwi, bo przecież mieliśmy do niedawna w radzie nadzorczej MPGL wiceprezydenta tego miasta, którego wycofano, bo zainteresowało nim się CBA. A przecież terytorialnie wszystko musi się zgadzać, choćby dlatego, że w radzie nadzorczej Sądeckiego TBS znajduje się przecież nie kto inny, jak prezes MPGL Tomasz Lemański. Jest równowaga i wszyscy są szczęśliwi…
Zgodnie z umową spółki w radzie może być nawet i 5 osób, a więc mamy jeszcze jeden wakat, ciekawe czy zostanie wykorzystany.

Puenta

W całym obrazie zmian kadrowych i organizacyjnych łatwo skupić się na poziomie dyrektorskim, nadzorczym i kolejnych stanowiskach tworzonych w strukturze spółki. Jednak równolegle istnieje druga, znacznie większa i znacznie mniej eksponowana grupa w MPGL – pracownicy techniczni, operacyjni i administracyjni, którzy de facto własnym zaangażowaniem i własną pracą na co dzień odpowiadają za funkcjonowanie miejskiego zasobu. To im, a nie prezesowi lub dyrektorom należą się wyrazy uznania, że ta spółka w ogóle jeszcze funkcjonuje. To oni bezpośrednio mierzą się z konsekwencjami braku zainteresowania włodarzy i to na nich spoczywa ciężar utrzymania systemu, który często nie nadąża ani za potrzebami mieszkańców, ani za tempem zmian organizacyjnych na górze. I to oni najczęściej obrywają w opiniach, choć decyzje podejmuje kto inny. Wiemy, że i wśród pracowników pojawiają się głosy, że ich własną pracą ścielą swoją drogę do sukcesu kolejni politycy i nie każdemu się to podoba, a niektórzy w rozmowach wprost przyznają, że niecierpliwie czekają na zmiany…