Świętochłowice muszą zapłacić 14 milionów za przegrany proces. Kto nawarzył tego piwa?

Na dzisiejszej sesji Rady Miejskiej wybrzmiały szokujące informacje, które już od jakiegoś czasu niosły się pocztą pantoflową po mieście. Wszystko zaczęło się od publikacji niewielkiego artykułu, który ukazał się w sponsorowanej gazetce miejskiej o nazwie „Gazeta Świętochłowicka”. Napisano tam, w artykule pod tytułem „Cena za błędy”, że wyrokiem sądu apelacyjnego miasto musi zapłacić odszkodowanie na rzecz zabrzańskiego Mostostalu za odstąpienie decyzją prezydenta Daniela Begera w 2019 roku od umowy przebudowy stadionu, jaką w imieniu gminy podpisał jeszcze prezydent Dawid Kostempski. Dziś w tej sprawie ujrzały światło najważniejsze informacje.
To wszystko przez wybory?
Sytuacja ze stadionem i jego przebudową miała podłoże czysto polityczne, a bardziej wyborcze. Faktycznie, Dawid Kostempski, starając się o kolejną kadencję na stanowisku prezydenta, ogłosił w 2018 roku przetarg i wybrał wykonawcę przebudowy stadionu. Ale pretendujący do funkcji prezydenta Daniel Beger w swojej kampanii oficjalnie ogłaszał, że jeśli zostanie prezydentem, odstąpi od tej przebudowy, licząc się oczywiście z tym, że miasto będzie musiało zapłacić karę umowną wynikającą z umowy. Być może uznał to wówczas za mniejsze zło w sytuacji, gdy gmina nie miała środków na tę przebudowę. W efekcie prace przerwano, wykonawca opuścił plac budowy i sprawa na lata ucichła. Okazuje się jednak, że gmina nie zapłaciła tej kary, a finał tej sprawy po wieloletnim procesie sądowym może okazać się dla Świętochłowic wręcz katastrofalny.
Procesy, apelacje, roszczenia
Zaczęło się dziś od informacji przedstawianych przez Skarbnik Miasta przy okazji uchwały dotyczącej zmian w Wieloletniej Prognozie Finansowej oraz uchwał budżetowych. Skarbnik poinformowała m.in. o planowanej emisji kolejnych obligacji na kwotę 15 mln zł. Przypomnijmy, że dopiero co emitowano już 30 mln zł obligacji na spłatę wcześniejszych zobowiązań. Najważniejsze wybrzmiało nieco później, gdy pojawiła się informacja o konieczności zapłaty wyroku na rzecz firmy Mostostal Zabrze.
W tej sprawie pierwsza wystąpiła radna Janina Zięba, pytając jaka jest dokładna kwota zobowiązania oraz skąd wynika tak ogromna wartość wyroku. Po niej na mównicę wyszedł wiceprezydent Sławomir Pośpiech, który zapowiedział, że szczegóły przedstawi mecenas Urzędu Miejskiego. Dowiedzieliśmy się jednak, że chodzi o kwotę ok. 14 mln. zł. Mecenas Jakub Szumny wyjaśnił radnym, że w I instancji – jeszcze w 2021 roku – zasądzono na rzecz Mostostalu kwotę nieco ponad 3,9 mln zł. Obie strony złożyły wówczas apelacje. Sąd Apelacyjny wyrokiem z 16 kwietnia utrzymał wartość pierwszego wyroku, ale jednocześnie dopisał dodatkowo ponad 4,35 mln zł. Do tego dochodzą bardzo wysokie odsetki oraz koszty procesowe. Łącznie daje to kwotę oscylującą wokół 14 mln zł. Jak podkreślono, wyrok jest już prawomocny. Gmina może co prawda jeszcze złożyć skargę kasacyjną, jednak nie wstrzymuje ona egzekucji należności. Szumny próbował jeszcze uspokajać sytuację twierdząc, że miastu nie grozi komornik i że Mostostal ma rzekomo poczekać, aż miasto samo ureguluje należność. Problem w tym, że z innych wypowiedzi wynikało coś zupełnie innego, choćby to, że żadna ugoda nie została jeszcze w tej sprawie wypracowana.
“kombinacja budżetowa” zasypana obligacjami?
Radny Łukasz Respondek zapytał, co stanie się, jeśli rada nie zgodzi się na emisję obligacji, jakie są szczegóły rozmów z Mostostalem oraz jaka jest rzeczywista sytuacja finansowa miasta. Ważne i też znamienne jest, że podczas tych dyskusji na sali nie było już prezydenta Daniela Begera, który widać miał do załatwienia coś ważniejszego, niż ogromny problem budżetowy. A może po prostu nie chciał się tłumaczyć? Dlatego tych wyjaśnień musiał podjąć się wiceprezydent Pośpiech. Stwierdził, że wyrok jest „szokiem”, a przy okazji poddał w wątpliwość reputację wymiaru sprawiedliwości. Jednocześnie przyznał, że komornik na miejskich kontach jest rzeczywiście realnym zagrożeniem. Potwierdził jednak, że prowadzone są jakieś rozmowy mające „kupić czas”, a miasto próbuje wypracować z wierzycielem pewien „mechanizm komfortu”. Konkretów jednak zabrakło. Pośpiech mówił o konieczności wdrożenia pewnych przesunięć środków w budżecie i późniejszym pokryciu braków emisją obligacji – o ile rada wyrazi na to zgodę a wcześniej pozytywnie oceni to RIO.
I właśnie tutaj pojawia się niezwykle istotny problem. Z informacji, jakie usłyszeliśmy na sesji, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z próbą skonstruowania mechanizmu, który formalnie ominie zakaz finansowania takich wydatków obligacjami. Najpierw jakieś środki mają zostać przesunięte na zapłatę wyroku, a później dziura budżetowa ma zostać zasypana obligacjami. Tego typu konstrukcja z pewnością zainteresuje Regionalną Izbę Obrachunkową, a niewykluczone, że w przyszłości także inne organy. Szczególnie jeśli pojawią się przesłanki, że wieloletnie procesowanie się z Mostostalem zamiast zapłacenia kary umownej, mogło celowo narazić gminę na ryzyko ogromnej szkody majątkowej. Pośpiech odwoływał się do radnych w kategoriach odpowiedzialności za przyszłość miasta. Zapowiedział, że sprawa emisji obligacji wróci w postaci projektu uchwały na kolejnej lub nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej.
Głos zabierali kolejni radni. Radna Bodynek z emocjami mówiła o ogromnym poczuciu niesprawiedliwości wobec tego wyroku i całej sytuacji. Podkreślała, że miasto stało się dłużnikiem potężnego wierzyciela, a wyliczone odsetki określiła wręcz jako „zbójeckie”. Jednocześnie zaznaczyła, że gmina musi ponieść konsekwencje swoich decyzji i nie można dopuścić do paraliżu miasta. Zwróciła uwagę, że wierzyciel w każdej chwili może skierować sprawę do komornika, a wtedy może dojść nawet do zajęcia kont miasta.
Kto nawarzył tego piwa?
Głos po raz drugi zabrała radna Janina Zięba pytając wprost: „Kto nawarzył tego piwa?!” Sławomir Pośpiech próbował odpowiedzieć, odwołując się do trudnej sytuacji miasta z lat 2017–2019. Przypominał, że w 2021 roku ogłaszano odzyskanie zdolności kredytowej przez Świętochłowice. Jego zdaniem umowa podpisana w 2018 roku była zawarta bez zabezpieczenia finansowego, ponieważ miasto nie miało pieniędzy ani zdolności do dalszego zadłużania się. W lutym 2019 roku podjęto więc decyzję o wypowiedzeniu umowy. Rozpoczął się spór sądowy, w którym – jak stwierdził Pośpiech – „gmina wierzyła w sprawiedliwość”. Ostatecznie – co ciekawe Pośpiech winąza tę sytuacje obarczył zarówno poprzednie władze, jak i późniejsze decyzje obecnego zarządu miasta. Sam zakończył swoją wypowiedź słowami, że nie czuję winny. Radny Daniel Roczniok zapytał wiceprezydenta, dlaczego nie skorzystano z zapisów umowy dotyczących jej zerwania i jakie były konsekwencje zapisane w kontrakcie. Pośpiech odpowiedział wymijająco, tłumacząc, że nie podpisywał tej umowy i nie pamięta jej szczegółów. Zamiast konkretnej odpowiedzi zaczął dalej mówić o inwestycjach realizowanych przez Daniela Begera wskazując, że z tych realizacji nie powstały żadne spory.
To żółte, a nie zielone światło
Na mównicę wyszedł także Przewodniczący Rady Miejskiej Bartosz Karcz, podkreślając, że ten wyrok dotyczy nieskutecznego odstąpienia od umowy i nijak ma się do samej rozpoczętej inwestycji. Karcz zaznaczył jednocześnie, że poparcie zmian budżetowych przez klub Koalicji Obywatelskiej oraz RDŚ wynika wyłącznie z troski o bezpieczeństwo finansowe miasta i zapobiegnięcie sytuacji, w której pracownicy samorządowi mogliby np. nie otrzymywać wynagrodzeń, gdyby konta zajął komornik. Wskazał przy tym, że radni oczekują od prezydenta pełnego przedstawienia warunków porozumienia z Mostostalem. Jak stwierdził, jest to dla władz miasta „żółte, a nie zielone światło”.
Dzisiejsza sesja pokazała coś jeszcze. Widać wyraźnie, że sytuacja finansowa miasta jest dużo poważniejsza, niż do tej pory próbowano przedstawiać mieszkańcom. Afera wokół Mostostalu z pewnością odbije się szerokim echem nie tylko w Świętochłowicach, ale i w całym regionie. Bo mówimy już nie o politycznym sporze, ale o realnym zagrożeniu dla stabilności miejskiego budżetu. Co najbardziej wymowne – po raz kolejny to radni mają ratować sytuację po decyzjach podejmowanych przez zarząd miasta. Przed nami już za miesiąc sesja absolutoryjna i głosowanie nad wotum zaufania dla prezydenta. Można postawić tezę, że najbliższe tygodnie w świętochłowickim magistracie zdecydowanie nie będą spokojne, a prezydent Daniel Beger ma kolejny, zafundowany na własne życzenie potężny problem, który niestety po raz kolejny godzi w wizerunek miasta.










