Ferie nie mają zbyt długiej tradycji, a jak to wyglądało w Świętochłowicach? Pisze Marian Piegza

Pojęcie „ferie” wywodzi się z łaciny, a w starożytnym Rzymie oznaczało dni odpoczynku, które przeznaczano na obrzędy religijne dla któregoś z bóstw, zaś współcześnie to po prostu dni wolne od nauki szkolnej. Rezolutni uczniowie nie dzielą roku szkolnego na semestry, czy inne okresy nauki, lecz na czas między jednymi feriami (czy jak kto woli wakacjami) a drugimi. Pierwsze wakacje letnie odbyły się w 1914 roku, a ich celem był odpoczynek uczniów po intensywnym roku szkolnym, ale miały też związek z rytmem prac rolniczych, w których uczestniczyły dzieci. Natomiast ferie zimowe w Polsce zostały wprowadzone, przez Ministerstwo Edukacji, po raz pierwszy w styczniu 1931 roku. Podobno początkowo trwały kilka dni, ale potem już trzy tygodnie, gdyż łączono okres Bożego Narodzenia z zimowym wypoczynkiem. Początkowo nie były one tak powszechne ani zorganizowane jak obecnie, a popularność zyskiwały stopniowo, szczególnie po II wojnie światowej, kiedy to zaczęto organizować zimowiska i wyjazdy w góry. Co prawda już wcześniej czasami szkoły lub kuratoria organizowały dodatkowe dni wolne lub krótkie przerwy w nauce, ale nie były one jeszcze standardem ogólnopolskim. W latach późniejszych harmonogram roku szkolnego i przerwy w nauce mogły się różnić w zależności od regionu i szkoły. Oczywiście uczniowie nadal korzystali z przerw świątecznych, w tym świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy, które zapewniały im czas na odpoczynek.
W okresie międzywojennym biedniejsze dzieci, w celu podratowania zdrowia, wyjeżdżały latem na specjalne turnusy, jak np. do Orzesza (tu jeździły dzieci ze Świętochłowic), czy Rachowic. W tej miejscowości, z uwagi na walory klimatyczne, wybudowano w 1925 roku prewentorium oraz ośrodek wypoczynkowo-rekreacyjny. W prewentorium przebywało średnio 60-70 dzieci szczególnie z rodzin górniczych. Zakład prowadzili zakonnicy. Zachował się opis ośrodka. „W piwnicy znajdowała się kuchnia, pralnia, magazyny. Na parterze była jadalnia i sypialnia. Na pierwszym piętrze znajdowały się dwie sypialnie i trzy mniejsze pokoiki. Przewidziano umieszczenie tam od 50 do 60 dzieci w wieku od 2 do 6 lat, szczególnie niedożywionych oraz zagrożonych tuberkulozą. Przed głównym wejściem znajdował się ogródek kwiatowy. Od strony podwórza znajdowała się weranda i basenik oraz plac zabaw. Uprawiano tam również sad z 250 drzewami i krzewami owocowymi oraz duży ogród warzywny. Ciekawostką była uprawa 4 tys. krzewów morwowych dla hodowli jedwabnych kokonów”.
Wyżywienie, zorganizowane zajęcia, fachowa opieka stanowiły podstawę takiej formy wypoczynku. Tego typu kolonie letnie urządzały samorządy i organizacje społeczne przy finansowym wsparciu samorządów, Skarbu Śląskiego oraz Skarbu Państwa. Gminy Lipiny i Nowy Bytom, jako pierwsze w powiecie świętochłowickim, zakupiły „dla własnych potrzeb osobne sanatoria dla dzieci wątłych i potrzebujących czasowego pobytu na świeżym powietrzu.” Nowy Bytom posiadał taki ośrodek w Rudnie pod Tenczynkiem (na 80 miejsc), a Lipiny w Czatkowicach pod Krzeszowicami (na 60 miejsc). Letnie kolonie organizował też Związek Obrony Kresów Zachodnich (w roku 1930 skorzystało z tej feryjnej formy wypoczynku 2162 dzieci) oraz Polski Czerwony Krzyż (w 1930 roku wysłał na kolonie lecznicze 707 dzieci). Z wyjazdów korzystali również członkowie Związku Harcerstwa Polskiego oraz młodzież skupiona w Komitetach Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego organizujących obozy letnie w Hermanicach koło Ustronia czy Kamieńcu koło Starego Sącza.
Pozostające w domach dzieci ze środowisk biedniejszych mogły skorzystać z cieszących się uznaniem Ogrodów Jordanowskich, czy półkolonii organizowanych w chorzowskiej Dolinie Szwajcarskiej (teren obecnego Parku Śląskiego). Miały tam zorganizowane zajęcia, boisko, basen, no i wyżywienie. A co z dziećmi z bogatszych rodzin? Te mogły wyjeżdżać zimą lub latem z rodziną w góry lub „do wód”, ale nie były to powszechne sytuacje. Z kolei po wojnie, w latach PRL-u ferie wyglądały nieco inaczej niż współcześnie. Przede wszystkim odbywały się w jednym terminie dla całej Polski. W latach 70. ferie letnie, trwały około 2,5 miesiąca. Zaczynały się zazwyczaj w drugiej połowie czerwca, a kończyły pod koniec sierpnia lub na początku września, kiedy to rozpoczynał się nowy rok szkolny. Przez lata długość wakacji była stała i nie ulegała zmianom, obowiązywała zarówno w szkołach podstawowych, jak i średnich.
Dawniej dzieci spędzały sporo czasu w plenerze, a teraz mają więcej opcji spędzania wakacji w domu lub na zorganizowanych wyjazdach. Ferie organizowane były przez szkoły, zakłady pracy lub harcerstwo. Zimą popularne były zabawy na śniegu, jak np. lepienie bałwana, bitwy na śnieżki, zjeżdżanie na sankach, kuligi. Wspomnienia ferii z dawnych lat są zwykle kojarzone z radością, beztroską, no i brakiem elektroniki. Ci, co nie wyjeżdżali sami organizowali sobie wolny czas. Latem była to gra w piłkę nożną, spotykania na podwórkach, zimą lepiono bałwany, zjeżdżano z okolicznych górek i pagórków na sankach, znajdowano miejsca do jazdy na łyżwach. W takich punktach robiło się wręcz tłoczno od szusujących na sankach młodych mieszkańców osiedli, wśród których zawsze można było spotkać kogoś znajomego. Ponadto odwiedzali się w domach, gdzie np. grali w gry planszowe, a także pomagali rodzicom w codziennych obowiązkach.
Niektórzy wyjeżdżali do dziadków bądź innych krewnych, gdzie bawili się z rówieśnikami. Zorganizowane wyjazdy, pod fachową opieką personelu, do dziś są mile wspominane. Spędzano czas w gronie rówieśników, rodziły się przyjaźnie, sympatie. Wyjazdy organizowały zakłady przemysłowe. Młodzi świętochłowiczanie wyjeżdżali np. do Żarnowskiej koło Łeby, Orłowca koło Lądka Zdroju, czy do Wisły. Czasami spotykam dawnych kolonijnych podopiecznych ze Świętochłowic, którzy pełnią istotne funkcje w naszym społeczeństwie i z dumą wracają do wspomnień wakacji w Żarnowskiej, gdzie poznali utalentowanych muzycznie braci Kindlów, czy też do zimowiska w Wiśle, gdzie na Jonidle mieli okazję zjeżdżać na sankach z (wówczas 10-letnim) Adamem Małyszem. Z kroniki „Z życia miasta” dowiadujemy się m.in., że w roku 2002 z kolonijnego letniego wypoczynku w Zwardoniu skorzystała grupa 46 świętochłowickich dzieci z rodzin szczególnej troski. Ferie były bezpłatne, dwutygodniowe, a organizował je miejscowy oddział PCK z funduszy sponsorów. Współczesne ferie różnią się od tych z dawnych lat, oferują szerszy zakres możliwości, w tym zajęcia sportowe, artystyczne, wyjazdy tematyczne i inne.
Zmiany w terminach wakacji letnich były kilkukrotnie wprowadzane, np. od roku szkolnego 2009/2010 ferie letnie obejmowały okres od dnia następnego po pierwszym piątku po 18 czerwca do ostatniego dnia sierpnia danego roku, a w 2011 roku wakacje rozpoczęły się w sobotę po ostatnim piątku czerwca i trwały do końca sierpnia. Przypomnijmy także, że od roku szkolnego 2003/2004 wprowadzono w Polsce cztery tury ferii zimowych, które były rozłożone na różne terminy, aby uniknąć przeciążenia ośrodków turystycznych i ułatwić organizację transportu. Dzięki podziałowi na kilka tur, uczniowie z różnych regionów mogli korzystać z atrakcji w różnym czasie, co zapobiegało tłokom w ośrodkach i korkom na drogach.
Aktualnie kontrowersyjne Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło, że w roku szkolnym 2025/2026 ferie zimowe będą odbywać się w trzech terminach, a nie jak dotychczas w czterech. Zdaniem resortu, zmiany te są odpowiedzią na liczne prośby obywateli oraz wystąpienia parlamentarzystów. „Zgodnie z nowym rozporządzeniem, ferie zimowe w 2026 r. będą odbywały się następująco: od 19 stycznia do 1 lutego wolne będą mieli uczniowie z województw mazowieckiego, pomorskiego, podlaskiego, świętokrzyskiego i warmińsko-mazurskiego. Następnie od 2 do 15 lutego – województwa dolnośląskie, kujawsko-pomorskie, łódzkie, zachodniopomorskie, małopolskie, opolskie. A w czasie ostatniego turnusu od 16 lutego do 1 marca – województwa podkarpackie, lubelskie, wielkopolskie, lubuskie, śląskie”. „Reformatorki” z MEN zapowiadają już (o zgrozo) dalsze zmiany…
(map)
Grafika kontekstowa SI (Gemini)










