loader image

REKLAMA

Losowy obrazek

Jak to z galotami było. Felieton Mariana Piegzy

0
737

Pamiętam, jak przed wielu, wielu laty w programie telewizyjnym, emitowanym w latach 1969–1976, „Z teki folklorystycznej Adolfa Dygacza” usłyszałem ludową pieśniczkę, której fragment mówił: „Drom, drom, drom, galoty się drom”, a dalej było, jak to dobro mamulicka je połotała. Wiadomo, że chodziło o podarte spodnie, które kochana mama zacerowała. Wspomnę przy okazji, że profesor Dygacz poprzez żonę związany był ze Świętochłowicami. Wracając zaś do galot, to myślę, że nie ma nikogo na Śląsku, co nie słyszał o galotach, czyli spodniach, albo też o takim nazywaniu luźnych majtek z długimi nogawkami. Zresztą tak też po śląsku nazywa się tę część damskiej bielizny. Może również niektórzy wiedzą, że nazwa wywodzi się z czeskiego słowa kalhoty i to, że tak do dzisiaj mówi się na spodnie np. na słowackiej Orawie.

Jest też inna wersja pochodzenia tego słowa. Ma podobno wywodzić się z niemieckiego galioty, gdzie znalazło się z języka niderlandzkiego. W XVII w. i XVIII w. oznaczało łódź wiosłowo-żaglową, czyli półgalerę używaną na Bałtyku i Morzu Północnym. Biegli w dziedzinie ubiorów uważają, że majtki odziedziczyliśmy po majtkach, czyli marynarzach, więc może też galoty wzięły się od galerników wiosłujących na galiotach?

Warto też wiedzieć, że tego typu bielizna była aż po wiek XIX elementem ubrania kobiet niezbyt cnotliwych. We Włoszech w XVI wieku szyto je z jedwabiu, lnu lub aksamitu przede wszystkim dla pań lekkich obyczajów, a owe goloty sięgały kolan. Tego rodzaju majtki znały już rzymskie kurtyzany, a kobieca bielizna była wówczas traktowana jako oznaka rozwiązłości. Dodajmy, że mężczyźni nosili subligaculum, czyli pas oplatany wokół bioder i zakrywający pośladki, chodzili więc bez spodni i bez majtek. Tak mężczyźni, jak i kobiety odziewali się tylko w kilka warstw koszul i sukien, a funkcję majtek i to tylko u mężczyzn, spełniała płócienna przepaska biodrowa, zwana po łacinie – perizonium, którą znamy z wizerunku ukrzyżowanego Chrystusa.

Śląski regionalista Marek Szołtysek uważa, że majtki i spodnie wymyślili Galowie, którzy „na przełomie starej i nowej ery zamieszkiwali tereny z pogranicza dzisiejszej Francji, Belgii, Włoch i Szwajcarii. Naukowcy też – na podstawie wykopalisk archeologicznych – twierdzą, że specjalizujący się w hutnictwie Galowie, pomieszkiwali w starożytności również tereny Śląska – bo tutaj dokopywali się bogatych złóż rudy żelaza – tzw. rudy darniowej.” Dlatego uważa, że spodnie które wymyślili Galowie, czyli galoty mają związek właśnie z tym celtyckim ludem.
Dawniej, zgodnie z modą, goloty sięgały od pasa do kolan. Później pojawiła się wersja polegająca na zszyciu majtek z koszulką i zaistniały galoty na lajbiku, czyli współczesne nam body. Ponieważ kreatorzy mody nie próżnowali, zatem po czasie wymyślili dla pań, jakże praktyczne, galoty z dziurą, czyli rozcięciem w kroku. „Dzięki temu kobiety nie musiały ściągać majtek podczas załatwiania się, co w sytuacji chodzenia w ciężkiej długiej kiecce i kilku spódnicach równocześnie, było bardzo trudne. I jeszcze trzeba wspomnieć galoty z klapą”. Te zaś były w wersji dla kobiet i mężczyzn, a umożliwiały załatwianie się bez konieczności ściągania takich galot. Klapa była wygodna, bo zapinana na guziki. Tego typu spodenki nosiła w najstarszych filmach Myszka Miki, no i poganiacze bydła, czyli kowboje.

Ot, czego to człowiek dla wygody (lub oryginalności) nie wymyśli…
(map)

Zdjęcie z książki Marka Szołtyska „Ślązoczki piykne są”.