loader image

REKLAMA

Losowy obrazek

Pani Dyrektor już tu nie pracuje. Co dalej z OPS? Czy dojdzie do referendum?

0
902

Od kilku dni jesteśmy świadkami największego kryzysu wizerunkowego Świętochłowic od kilkunastu lat. Szeroko komentowana w całej Polsce afera z dyrektorką Ośrodka Pomocy Społecznej nie tylko wywołała lawinę tysięcy komentarzy w internecie i setki emocjonalnych wpisów mieszkańców, ale przebiła się do ogólnopolskiego obiegu medialnego i świata wielkiej polityki. Wizerunek miasta został poważnie nadwyrężony, jeśli nie zdegradowany. Obecną sytuację można wprost porównać do wydarzeń z 2010 roku, gdy o aresztowaniu ówczesnego prezydenta Świętochłowic dowiedział się cały kraj. Dziś miasto ponownie znalazło się w centrum krytyki, tym razem z powodu funkcjonowania systemu pomocy społecznej, jakości zarządzania, ale również na skutek postawy prezydenta Daniela Begera, który w obliczu tak poważnej kwestii, jak kpiny z osób doświadczających przemocy, wykazał się cynizmem i ignorancją, pokazując oblicze prawdziwego apologety.

Od nagrania do pożegnania

Punktem zapalnym były reportaże i materiały wideo opublikowane na Kanale Zero (znajdziecie je na końcu wpisu) , w których szczegółowo opisano i udokumentowano postawę dyrektorki świętochłowickiego OPS, Moniki Szpoczek. To protegowana prezydenta i jedna z jego najbliższych zaufanych osób, która otrzymała stanowisko krótko po wyborach samorządowych w 2024 roku. Sama zresztą startowała w nich na radną, ochoczo wspierając prezydenta podczas kampanii wyborczej.

Doraźny finał sprawy rozegrał się w czwartek 19 marca, kiedy to dyrektorka OPS straciła pracę. Jak do tego doszło – nie do końca wiadomo. Biuro prasowe prezydenta komunikowało, że sama złożyła rezygnację, natomiast jego zastępca w wypowiedzi dla Kanału Zero stwierdził, że miasto musiało rozwiązać z nią umowę. Choć liczy się efekt, dla spokoju komunikacyjnego warto byłoby ujednolicić przekaz, gdyż rozbieżności wskazują na chaos informacyjny w urzędzie.

Poza dyrektorką pracę ma stracić jeszcze kilka innych osób. Z informacji, które dotarły do naszej redakcji ze środowisk związanych z OPS wynika, że o swój „stołek” może być spokojny konkubent byłej dyrektorki, którego jakiś czas temu sama zatrudniła w OPS na stanowisku kierownika. Nic nie wskazuje też na to, aby mógł on zostać jej następcą. Dziś w Urzędzie Miejskim ma zebrać się zespół, którego zadaniem będzie przygotowanie konkursu na nowego szefa placówki i opracowanie planu naprawczego dla OPS.

Reaguje Uniwersytet

Ogromne poruszenie wywołał fragment materiału Kanału Zero dotyczący prywatnych wiadomości, jakie była już dyrektorka miała kierować do studentów w ramach prowadzonego przez nią koła naukowego na Uniwersytecie Śląskim. Z tych informacji wyłania się obraz swoistego spisku, jaki prowadziła wobec zarządzanej przez siebie placówki. Liczne odniesienia do bałaganu w OPS i pracujących tam ludzi, a także wulgaryzmy i nakłanianie studentów do pomocy w budowie „własnego, zaufanego zespołu”, nie mogły pozostać bez echa na uczelni.

Monika Szpoczek została zawieszona w pełnieniu funkcji opiekuna koła naukowego „Praca Socjalna” i grozi jej postępowanie dyscyplinarne. Ponieważ afera negatywnie wpłynęła na wizerunek Uniwersytetu Śląskiego, mało prawdopodobne jest, by uczelnia chciała kontynuować tę współpracę.

Kryzys zarządzania to nie tylko OPS

W Świętochłowicach coraz wyraźniej widać, że jakość zarządzania miastem znajduje się na równi pochyłej. To, co wydarzyło się w OPS, wykracza niestety poza jedną instytucję. Podobnych kontrowersji jest więcej – wystarczy wspomnieć sprawę samobójstwa uczestniczki kursu w Centrum Integracji Społecznej (CIS), która w ubiegłym roku mocno poruszyła opinię publiczną, czy choćby głośną ostatnio sprawę przedszkoli. W tej pierwszej kwestii wznowiono niedawno postępowanie prokuratorskie, które ma sprawdzić, czy w CIS dochodziło do mobbingu i czy na tę tragedię miały wpływ osoby trzecie. Kwestia druga ciągle jest w toku, protesty rodziców zmusiły władze do tłumaczenia się z decyzji, o których nikogo nie poinformowano, a sygnały jakie do nas docierają mówią nawet o trwających próbach wywierania wpływu na rodziców, aby całą sprawę jak najszybciej wyciszyć. O tym jeszcze napiszemy.

W przestrzeni publicznej dominują głosy, że wszystkie te sytuacje rzucają poważny cień na nadzór nad jednostkami miejskimi. Wspólnym mianownikiem jest osoba prezydenta, którego zaufani współpracownicy odpowiadają za to, co dzieje się w tych placówkach. Nie chodzi zresztą tylko o kwestie społeczne. Dziś niemal każde eksponowane stanowisko:  od prezesów miejskich spółek po dyrektorów zajmują przyjaciele Daniela Begera. W mieście i poza nim rozwija i powiększa się układ zależności. Widać również mechanizm „wymiany kadr” z innymi samorządami – koledzy prezydenta delegowani są do rad nadzorczych w innych miastach, a w zamian często następuje „desant zwrotny” do spółek w Świętochłowicach. To temat na kolejny obszerny artykuł.

Najsłabszym punktem jest prezydent? Coraz głośniej o referendum

Działalność Daniela Begera oceniana jest szczególnie krytycznie – i nie wynika to ze złośliwości mediów, lecz z tysięcy komentarzy, jakie wystawiają mu sami mieszkańcy. Skala krytyki pod nagraniami Kanału Zero oraz na portalach i profilach informacyjnych (również u nas) jest porażająca. Choć głosy te są na bieżąco usuwane z oficjalnych profili prezydenta (bo tam też się pojawiają), niektórzy dokumentują je, zanim znikną.

Dominują wezwania do rozpisania referendum i odwołania Daniela Begera. Taki scenariusz staje się realny, ponieważ prezydent w ciągu ostatnich lat skutecznie podzielił społeczność naszego miasta. Nie przyjmuje krytyki, każdy przytyk traktuje ambicjonalnie i kreuje się na nieomylnego mentora praktycznie w każdej dziedzinie. Ten moralizatorski ton sprawia, że w opinii wielu świętochłowiczan prezydent stał się karykaturą samego siebie z czasów, gdy jako społecznik bazujący na postawach obywatelskich i protestach społecznych walczył o urząd. Dziś tamten społecznik usprawiedliwia kpiny z ofiar przemocy, naśmiewa się z troski o zwierzęta i przyrodę, a ludzi dążących do zmian nazywa „oszołomami”. Wykorzystuje przy tym nazwę miasta do generowania kolejnych konfliktów, co szczegółowo opisywaliśmy w poprzednich materiałach, np. pod tym linkiem.

W kontekście obecnej kadencji pojawia się kluczowe pytanie: co ten polityk może dać miastu przez ostatnie trzy lata swoich rządów? Wiadomo, że w Polsce obowiązuje dwukadencyjność i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić, choć sam prezydent często wspomina, że czyni w tym kierunku starania. Na horyzoncie nie widać też godnego następcy. Żaden z potencjalnych sukcesorów wymienianych w kuluarach (np. Rafał Łataś, Damian Malujda, Sławomir Pośpiech) nie wydaje się „pewniakiem”, który w 2029 roku mógłby przejąć schedę po Danielu Begerze.

Aktualnie w sąsiedztwie Świętochłowic trwają już dwie inicjatywy referendalne – w Bytomiu i Chorzowie. Paradoksalnie, wyśmiewając niedawno te działania w mediach społecznościowych i kreując Świętochłowice na „zieloną oazę” wolną od spięć, Daniel Beger na własne życzenie sprowokował podobny scenariusz u siebie. Hasło „Chcesz pokoju – szykuj się do wojny”, którym opatrzył jeden ze swoich postów, zaczyna ewidentnie obracać się przeciwko niemu. A zgodnie z powiedzeniem: „kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”, to nad świętochłowickim magistratem zawisły właśnie bardzo czarne chmury. A może prezydent zgodnie z sugestią Krzysztofa Stanowskiego z Kanału Zero zapuści wąsy i brodę, zmieni tożsamość i sam zapomni o Świętochłowicach?

Nagrania kanału Zero na temat działalności Dyrektor OPS Świętochłowice: