loader image

REKLAMA

Losowy obrazek

Świętochłowice czekają na żużel, a centrum miasta wciąż czeka na lepszy wizerunek

0
425

Wielkimi krokami zbliża się powrót żużla do Świętochłowic. Dla części mieszkańców to coś więcej niż sport – to fragment tożsamości miasta, wspomnienie pełnych trybun, zapachu metanolu i emocji, które przez lata jednoczyły całe pokolenia. Do miasta znów zjadą się kibice spoza Świętochłowic. Jedni z sentymentu. Inni z ciekawości. Jeszcze inni, by sprawdzić, czy Świętochłowice nadal potrafią być areną wielkich wydarzeń.

Spacer po centrum – zderzenie z rzeczywistością

Niektórzy z przyjezdnych być może zechcą przejść się po centrum. Zobaczyć miasto, poczuć jego rytm, zatrzymać się na chwilę poza stadionem. To, co zobaczą, może być jednak bolesne. Brud, zaniedbanie, szaroburość, puste i brudne witryny lokali użytkowych. Obraz miasta, które sprawia wrażenie pozostawionego samemu sobie. Wystarczy skręcić w ulicę Pocztową, by natrafić na swoistą „dżunglę”, która wyrosła na gruzach wyburzonego budynku. Drzewa wkrótce mogą być wyższe od sąsiednich kamienic. Przed wejściem do hali targowej rozrasta się kłębowisko krzaków, jakby przestrzeń oddano naturze bez żadnej kontroli. Kolejna zielona enklawa rośnie śmiało u zbiegu ulic Rzecznej i Bytomskiej, w miejscu, gdzie kiedyś organizowano nawet koncerty, to właśnie tam w 2018 roku kręcono spot wyborczy prezydenta miasta, Daniela Begera, dziś jest tam znacznie gorzej, niż 8 lat temu. Jeszcze inna przy Wyzwolenia, obok poczty. Tych miejsc jest więcej. Różne murale, których estetyka i tak pozostawiała wiele do życzenia, dziś są po prostu obskurne. Odpychają wzrok.

Targowisko i okolice – przestrzeń wysokiego ryzyka

Może komuś przyjdzie do głowy przechadzka przez miejskie targowisko. To ryzykowny pomysł. Już nie tylko ze względów estetycznych. Luźne odłamki podłoża, konary, porozrzucane śmieci – wystarczy chwila nieuwagi, by skończyć z poważną kontuzją lub złamaniem nogi. Wysiadając na przystanku przy Kościele Ewangelickim, pierwsze wrażenie również nie napawa optymizmem. Stare, brudne i skruszone murki wzdłuż ulicy Katowickiej, starte przejścia dla pieszych, stan nawierzchni, odpryskująca farba z barierek, ceglane elewacje miejskich budynków dawno temu wymalowane niechlujnie byle jakimi farbami. To wszystko buduje obraz miasta zaniedbanego, którego od lat nikt nie dogląda.

Aktualny zarząd miasta poszedł w stronę spektakularnych inwestycji. Jedna z najdroższych w okolicy hal sportowych, przebudowa stadionu. OK – to przydatne sprawy, ale wizerunek miejsc w których żyjemy zwykle postrzegany jest przez to, co widzimy spacerując po ulicach i chodnikach, czy jest bezpiecznie, komfortowo i miło dla oka. I trzeba przyznać, czy się to komuś podoba czy nie, ale dla poprawy wizerunku centrum Świętochłowic przez ostatnie 7-8 lat nie zrobiono nic. Absolutnie nic.

Własność to nie wizerunek

Część tych miejsc, w których najwyraźniej widać dramatyczny stan jest własnością prywatną. To prawda. Ale czy przyjezdny kibic będzie analizował stan prawny działek? Wizerunek miasta nie dzieli się na publiczny i prywatny. Jest jeden. “Jak Cię widzą, tak Cię piszą” – mówi staropolskie powiedzenie. Pojawi się argument, że „syf robią ludzie”. Oczywiście – to ludzie śmiecą. Nie ufoludki i nie zwierzęta. Ale po to właśnie istnieje system utrzymania czystości i porządku. Każde miasto mierzy się z podobnymi problemami. Różnica polega na skuteczności reakcji. Te służby finansowane są także z podatków mieszkańców miasta.

Prawo daje realne narzędzia

Gmina, działając przez prezydenta, dysponuje konkretnymi instrumentami prawnymi. W Świętochłowicach obowiązuje uchwała o utrzymaniu czystości i porządku.  Przepisy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej, regulacje dotyczące zapobiegania chorobom zakaźnym czy prawo budowlane umożliwiają wydanie decyzji administracyjnej nakazującej uprzątnięcie terenu, przeprowadzenie deratyzacji lub zabezpieczenie obiektu. W sytuacji zagrożenia możliwe jest nadanie rygoru natychmiastowej wykonalności. W przypadku braku reakcji właściciela dopuszczalne jest wykonanie zastępcze na jego koszt. Prawo nie jest tu barierą. Jest narzędziem.

Bez rozstrzygania sporów własnościowych możliwe jest zabezpieczenie terenu, ogrodzenie go, uprzątnięcie odpadów wychodzących poza działkę, a nawet w jej otwartej, użytkowanej przestrzeni, przeprowadzenie deratyzacji, usunięcie elementów grożących zawaleniem czy oznaczenie miejsca jako niebezpiecznego. To działania z zakresu ochrony życia, zdrowia i porządku publicznego. Wymagają decyzji i konsekwencji, nie wieloletnich analiz. Tyle mówiło się swojego czasu o planowanej regulacji stanów własnościowych, opuszczonych przez właścicieli posesji. I co? Gdzie są tego efekty?

A może potrzeba zmiany?

W opinii wielu mieszkańców centrum Świętochłowic wygląda dziś dramatycznie i pod względem jakości utrzymania czystości jest jednym z najgorzej ocenianych miejsc w całym mieście. Zresztą podobna opinia funkcjonuje w regionie odnośnie miasta jako całość. Trudno dostrzec wyraźny sygnał zmiany. Powrót żużla to ogromna szansa. Sportowe święto może stać się impulsem do refleksji nad stanem przestrzeni publicznej. Może też brutalnie obnażyć jej słabości. Ze strony prezydenta miasta często pojawiają się wizje przyszłości, w których Świętochłowice miałyby stać się częścią większego, śląskiego organizmu miejskiego – tego słynnego supermiasta-metropolii. Być może dopiero wtedy ktoś spojrzy na centrum z nowej perspektywy i uzna, że nie można dłużej odwracać wzroku? A może to rzeczywiście czas, w którym głos mieszkańców może zadecydować, czy Świętochłowice jednak stać na coś lepszego.

Wezwań do referendum po ostatnich aferach nie brakuje.  Takie działania są już prowadzone w Bytomiu i w Chorzowie. W tym pierwszym mieście prawdopodobnie zabrano już podpisy i referendum się odbędzie. Tam w sukurs włodarzowi przychodzą jednak działania rządowe, które ewidentnie mają pomóc prezydentowi w utrzymaniu władzy. Bytom dostanie gigantyczne środki na inwestycje mieszkaniowe i infrastrukturalne, to są setki milionów. Kto pomoże Danielowi Begerowi, jeśli sytuacja powtórzy się w Świętochłowicach? Z pewnością nie Donald Tusk, którego świętochłowicki włodarz wyzywał już od oszustów. Z pewnością nie prezydent Nawrocki, który nie ma realnego wpływu na finansowanie samorządów, ponadto i w stronę PiS prezydent Świętochłowic uderzał już z agresywną krytyką. W realiach samorządowych kapitał polityczny i zdolność budowania relacji często przekładają się na konkretne decyzje finansowe.

Dziś jest chwila na refleksję. W opiniach wielu mieszkańców, które czytamy w licznych komentarzach widać wyraźnie, że obecna formuła zarządzania miastem się wyczerpała, i że Świętochłowice … zasługują na więcej, niż to, co widać gołym okiem.