Świętochłowice mają 5,6 mln zł długu wobec wspólnot mieszkaniowych. Mieszkańcy alarmują: Mamy już dość!

fot. Daniel Beger Prezydent Swiętochłowic
Od dłuższego czasu mieszkańcy wspólnot mieszkaniowych oraz członkowie ich zarządów sygnalizują narastający problem w relacjach z miejską spółką zarządzającą zasobem komunalnym. Wprost wskazują, że miasto nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań wobec wspólnot, a zaległości zaczynają realnie wpływać na funkcjonowanie budynków i płynność finansową funduszy remontowych. Teraz te sygnały znajdują potwierdzenie w oficjalnym dokumencie – odpowiedzi prezydenta miasta na interpelację radnego Rafała Świerka. Wynika z niej, że zadłużenie Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Lokalowej w Świętochłowicach Sp. z o.o. wobec wspólnot mieszkaniowych przekracza 5,6 miliona złotych i ma charakter wieloletni, sięgający w części rozliczeń jeszcze 2013 roku
Pięć milionów sześćset dwadzieścia osiem tysięcy złotych – tyle, według oficjalnych danych przekazanych przez prezydenta miasta, wynoszą zobowiązania Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Lokalowej wobec wspólnot mieszkaniowych. To kwota, która w lokalnej rzeczywistości przestaje być wyłącznie pozycją w zestawieniu finansowym, a staje się realnym punktem sporu o sposób zarządzania miejską mieszkaniówką i relacje finansowe między gminą a mieszkańcami. Sprawa nie jest nowa. Od miesięcy, a według relacji części zarządów wspólnot nawet dłużej, do opinii publicznej i lokalnych środowisk docierają sygnały o problemach z rozliczeniami. Wspólnoty mówią o opóźnieniach, narastających saldach i trudnościach w planowaniu inwestycji remontowych, które w normalnym trybie powinny być finansowane z bieżących wpływów. W ich ocenie problem przestał mieć charakter incydentalny – stał się powtarzalnym schematem, który uderza w stabilność finansową budynków. W tym kontekście coraz częściej pojawia się jedno, bardzo jednoznaczne stwierdzenie: miasto nie reguluje swoich zobowiązań wobec wspólnot mieszkaniowych.
Odpowiedź prezydenta Daniela Begera, udzielona w trybie interpelacji radnego Rafała Świerka, porządkuje jedynie część obrazu. Wynika z niej, że zadłużenie wobec wspólnot wynosi dokładnie 5 628 392,07 zł i obejmuje zarówno bieżące rozliczenia, jak i zobowiązania historyczne, których część sięga 2013 roku i została ujęta w strukturze spółki MPGL w momencie jej powstania. W praktyce oznacza to, że mamy do czynienia nie z krótkoterminowym problemem płynnościowym, lecz z długiem o charakterze wieloletnim, który funkcjonuje w systemie zarządzania mieszkaniami komunalnymi od ponad dekady i jest rolowany przez kolejne samorządy. Przypomnijmy też, że obecny prezydent kilka lat temu obiecywał rozwiązać te problemy. Ale nie tylko nie dotrzymał obietnicy, bo wręcz ten problem zaognił.
Wspólnoty mieszkaniowe są w tej relacji stroną szczególną – to nie instytucje abstrakcyjne, ale konkretni właściciele lokali i zarządy budynków, które każdego miesiąca operują realnymi środkami przeznaczonymi na utrzymanie nieruchomości. To właśnie z tych pieniędzy finansowane powinny być remonty, bieżąca eksploatacja oraz utrzymanie części wspólnych budynków. Każde opóźnienie w rozliczeniach między gminą a wspólnotami przekłada się więc bezpośrednio na decyzje zarządów: przesuwanie inwestycji, ograniczanie wydatków lub wstrzymywanie planowanych prac. W efekcie dług przestaje być kategorią księgową, a zaczyna wpływać na codzienne funkcjonowanie nieruchomości. Najbardziej istotnym elementem całej sprawy pozostaje jej czas trwania. W ciągu ostatnich kilkunastu lat zmieniały się władze miasta, zmieniały się zarządy spółki, zmieniały się strategie i deklaracje dotyczące porządkowania polityki mieszkaniowej. Jednak struktura zobowiązań wobec wspólnot w zasadzie nie została skutecznie domknięta. To rodzi pytania, które coraz częściej pojawiają się w rozmowach z mieszkańcami: dlaczego problem, który był znany od lat, nadal pozostaje w tej samej skali i dlaczego nie został doprowadzony do jednoznacznego rozliczenia.
Równolegle jako redakcja wystąpiliśmy na piśmie do wiceprezydenta miasta Sławomira Pośmiecha, prosząc o informacje, które pozwolą jednoznacznie zdefiniować skalę i charakter problemu zadłużenia gminy wobec wspólnot mieszkaniowych. W szczególności zwróciliśmy się o wskazanie aktualnego stanu zadłużenia na określony moment, zarówno w ujęciu gminy, jak i spółki MPGL, a także o dane historyczne obejmujące początek obecnej kadencji prezydenta i porównanie ze stanem z końca 2018 roku. Poprosiliśmy również o opis działań podejmowanych w celu redukcji zadłużenia oraz o wskazanie jego przyczyn i powodów braku bieżącej regulacji zobowiązań. Dodatkowo zapytaliśmy o ewentualne porozumienia zawierane ze wspólnotami, o charakter środków widocznych w systemach rozliczeniowych MPGL – czy są to realne środki pieniężne, czy jedynie zapisy księgowe – oraz o możliwość przedstawienia szczegółowego raportu zadłużenia dla każdej wspólnoty zarządzanej przez spółkę. Wreszcie zwróciliśmy się o informację, czy zadłużenie występuje również wobec wspólnot niezarządzanych przez MPGL i jakie są jego salda w takim przypadku.
W tym samym czasie w przestrzeni publicznej funkcjonuje narracja obecnego prezesa spółki MPGL Tomasza Lemańskiego, o nowoczesnym zarządzaniu, standardach ESG i dobrych praktykach governance, prezentowanych m.in. przez kierownictwo miejskiej spółki, czyli samego Lemańskiego. Jednak w zestawieniu z twardymi danymi dotyczącymi wieloletnich zobowiązań wobec wspólnot mieszkaniowych ta narracja zaczyna budzić pytania o spójność między deklaracjami a rzeczywistym stanem finansów. Wszyscy wiemy, że Lemański jest w pernym sensie figurantem podstawionym przez wiceprezydenta Sławomira Pośpiecha. To byli wspólnicy, koledzy, których wcześniejsza korporacyjna kariera wzbudziła refleksję o ich wielkości. Wiemy też, że intelektualnie Lemański przewyższa zdolności przywódcze prezydenta Świętochłowic. To trochę taki stosunek zależności: jesteś lepszym managerem, ale to ja rządzę i ja ci płacę. Nic wielkiego, projekcja złych zasad samorządów nie tylko w Świętochłowicach. Ale to też punkt zaczepny.
Wracając do sprawy, Odpowiedź prezydenta Begera na interpelację Rafała Świerka ma charakter formalny i operuje danymi, ale nie zamyka dyskusji. Wręcz przeciwnie – ujawniona kwota otwiera ją na nowo, stawiając pytanie nie o to, czy dług istnieje, lecz o to, kiedy i w jaki sposób zostanie realnie uregulowany wobec wspólnot mieszkaniowych, które od miesięcy sygnalizują, że problem przestał być teoretyczny, a stał się codziennością ich funkcjonowania.










