Chorzowskie i świętochłowickie obozy pracy w czasie II wojny światowej

Jesienne dni to także wspomnienie początku II wojny światowej, która w miarę upływu czasu powodowała coraz większy koszmar w życiu codziennym mieszkańców Śląska. Wielkie zakłady przemysłowe miały problem z brakiem rąk do pracy, gdyż dotychczasowi robotnicy powołani zostali do wojska. Na terenie Śląska niedobory kadrowe uzupełniano głównie jeńcami wojennymi (byli to Anglicy, Francuzi, Belgowie, Włosi, Rosjanie, Ukraińcy, Czesi) oraz Żydami. Potrzeba siły roboczej powodowała, że zakładano dla nich obozy przy wielu większych (mających znaczenie militarne) przedsiębiorstwach. Był więc np. obóz pracy przy lipińskiej hucie „Silesia”, niedaleko zaś obóz kopalni „Rozbark” w Bytomiu oraz obóz huty „Zygmunt” w Łagiewnikach czy obóz huty „Laura” w Siemianowicach. Od 1940 roku przymusowi robotnicy zaczęli pracować w kopalni „Król”, a w następnych latach także w innych chorzowskich zakładach.
Na terenie Chorzowa istniało kilkanaście obozów pracy przymusowej oraz obozów jenieckich, jak też dwa podobozy Oświęcimia. Jeden z obozów mieścił się przy kopalni „Prezydent” i był przeznaczony dla jeńców radzieckich. Z tego obozu udało się zbiec, od kwietnia do listopada 1943 roku, 40. jeńcom, którzy wydostali się wykopanym tunelem. Z zapisanych wspomnień wiemy, że tragiczny przebieg miała ucieczka jeńców rosyjskich, których więziono na terenie huty „Batory”. W paczce z żywnością dostarczono im niewielką piłę do cięcia metalu, którą przepiłowali trzy kraty i w nocy z 27 na 28 lipca 1944 roku 11 osób spośród 22 więźniów uciekło. Niestety dwunasta osoba zaklinowała się w wyciętym otworze i uniemożliwiła ucieczkę dalszych osadzonych. Ci pozostali zostali wywiezieni do Katowic i straceni. Na terenie tej huty obóz jeńców radzieckich był w rejonie bramy IV, a dla Żydów przy obecnej ulicy Inwalidzkiej, w pobliżu remizy tramwajowej (w drugiej połowie 1944 roku na ich miejscu umieszczono jeńców angielskich). Były także obozy dla robotników przymusowych przy ulicy Leśnej (dla jeńców z Rosji), na placu przy ulicy Karłowicza mieścił się obóz dla Ukrainek, przy szosie z Chorzowa Batorego do Kochłowic był obóz dla Francuzów, a także przy tym trakcie była filia obozu koncentracyjnego Arbeitslager Bismarckhütte, gdzie przebywali Żydzi, głównie z Holandii oraz Belgii. Wszyscy osadzeni byli ustawicznie głodni oraz wycieńczeni, gdyż skąpe racje żywnościowe nie pokrywały potrzeb organizmu, tym bardziej, że wykonywali ciężką pracę. Pracownicy huty mieli całkowity zakaz kontaktów z więźniami, nie można było udzielać im jakiejkolwiek pomocy. Dlatego wszelkie okazywane więźniom wsparcie świadczyło o odwadze, poświęceniu. W sierpniu 1944 roku w osiemnastu chorzowskich obozach pracy przebywało 4867 osób, w tym 1213 kobiet, natomiast w styczniu 1945 roku, krótko przed ewakuacją, było 3958 więźniów.
Również w Świętochłowicach zatrudniano robotników przymusowych. Np. w hucie „Florian” w roku 1944 było ich 1649. Byli z Francji, Włoch, Anglii, Czech oraz tzw. Ostarbeiterzy, czyli robotnicy ze Wschodu. Był to duży obóz, zlokalizowany przy hucie (w pobliżu późniejszego wydziału blach pokrywanych) jako Gemeinschaftlager Falvahütte, W Świętochłowicach, w ich obecnych granicach, istniało pięć obozów: były przy kopalniach „Polska”, „Śląsk” i „Matylda”, jeden przy hucie „Zgoda”. Ten znajdował się za zakładem, po prawej stronie drogi do Nowego Bytomia. Założono go w sierpniu 1942 roku, przebywało w nim przeciętnie około 300 osób, które zatrudniano w hucie „Zgoda”. Obóz przy kopalni „Polska” był przy obecnej ulicy Nowowiejskiej, od południowej strony kopalni. Trzeci obóz był w Lipinach przy kopalni „Matylda”. Tam 300 osób przebywało w drewnianych barakach, na niewielkim placu (wymiary 100 m na 60 m). W Chropaczowie obóz założono w 1942 roku przy kopalni „Śląsk”. Przebywało w nim przeciętnie 250 osób. Wynotowano, że zmarło w nim 16 więźniów. Później w barakach tych w latach 1948 do 1956 stacjonowali żołnierze pracujący w ramach służby zastępczej w kopalni „Śląsk”, jako 19 Górniczy Batalion (było ich 41). Potem baraki służyły za mieszkania, a później zostały wykorzystane, a w końcu zburzone przez funkcjonujący tu zakład „Polleny-Malwy”.
Największym jednak obozem w tej okolicy była powstała w 1943 roku (na Zgodzie w Świętochłowicach) filia obozu oświęcimskiego, która została reaktywowana w lutym 1945 roku przez polskie władze jako obóz pracy dla Niemców oraz Ślązaków. Kierowano się numerem na posiadanych przez nich niemieckich listach narodowościowych (DVL, czyli Deutsche Volksliste), lecz przebywali w nim także więźniowie innych narodowości. Obóz składał się z kilkunastu drewnianych baraków, z których siedem przeznaczono dla więźniów. Jedynie barak administracyjny był murowany. Obóz otoczony był podwójnym drutem kolczastym pod napięciem. Przestrzeń między drutami wynosiła 1,5 metra i była wysypana piaskiem. Oświetlało go dziesięć reflektorów, w czterech rogach stały wieże wartownicze.
Był też obóz dla jeńców angielskich, usytuowany w dwóch budynkach przy ulicy Dworcowej. Wszystko wskazuje na to, iż tymi budynkami były baraki (na tyłach późniejszych pawilonów handlowych), w których po wojnie przechowywano archiwa. Anglicy byli znacznie lepiej traktowani, otrzymywali pomoc ze strony Czerwonego Krzyża.
Wspomniani Ostarbeiterzy ze Świętochłowic, którzy w styczniu 1945 roku nie zostali ewakuowani z obozów pracy przymusowej, krążyli po gminie i plądrowali, co się dało. Wtargnęli też do Domu Towarowego Braci Drosd (skrzyżowanie obecnych ulic Katowickiej i Bytomskiej). Zabierali różne towary i by ukryć fakt grabieży, zaprószyli ogień. Pożogi nie udało się opanować. Ruiny spalonego budynku jeszcze długo po wojnie stały nieuprzątnięte. Po ich usunięciu utworzył się teren, który obecnie jest szerszym chodnikiem, służy jako przystanek, a ścianę niegdyś przyległej kamienicy pokryto muralem.
(map)











